Pod koniec stycznia każdego roku rozpoczyna się szał Walentynkowy. W sklepach pojawia się więcej fikuśnej bielizny w kolorze czerwonym, pasów do pończoch, pończoch, kabaretek i innych gadżetów, które mają wprowadzić trochę magii do życia intymnego. Ale czy bielizna wystarczy aby uwieść, zaintrygować, oczarować wybranka? Czy w ogóle warto bawić się w WALENTYNKI? Może ten kicz zbojkotować?
O tym pisałam tu: Bojkot kiczu
"Nie ma sensu przeciwstawiać się pokusie uwodzenia, wmawiać sobie, że to Cię nie interesuje, że jest to postępowanie brzydkie i niegodziwe. Im usilniej odrzucasz uwodzenie - jako samą ideę, jako drogę do dominacji nad ludźmi - tym bardziej Cię fascynuje"
przeczytałam w "Sztuce Uwodzenia" autorstwa Roberta Greena.
Jak uwodzić? Czy piękna bielizna wystarczy? Co z flirtem, kokieterią? Uważam, że dobrze jest zacząć od pięknej bielizny. Wielokrotnie przytaczałam słowa Dity von Teese (wywiad US Vouge)- aktorki burleskowej, tancerki i piosenkarki:


Komentarze
Prześlij komentarz